"Z pamiętnika scenicznego technika" - Konstatacja #3: "Publiczność to zbędny motłoch"
26. lipca 2008
13:01:00

Zapewne każdy z was nie raz i nie dwa był na koncercie plenerowym. Może było coś źle słychać. Jakieś przydźwięki, sprzężenia, trzaski, pyrkanie, bzyczenie. Możliwe, że podszedłeś do elektroakustyka i powiedziałeś mu o tym, że coś jest nie tak. Gratulacje! Właśnie stałeś się obiektem nienawiści elektroakustyka!

Nigdy, przenigdy nie chodź do elektroakustyka ze swoimi uwagami na jakikolwiek temat. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, gdy sam jesteś doświadczonym elektroakustykiem i wyraźnie widzisz, że człowiek za konsolą po prostu sobie nie radzi. Wtedy sam wiesz najlepiej czy należy mu pomóc, czy też śmiać się z niego w gronie znajomych. Ale z drugiej strony - po co w ogóle czytasz uwagi początkującego o swojej własnej pracy, na której zęby zjadłeś?

Osoba z publiczności, która zwraca uwagę elektroakustykom na efekty ich pracy zostanie w najlepszym wypadku zignorowana. Jeśli elektroakustyk miał zły dzień to może zostać nawet opieprzona. Albo też może jej zostać wyjaśnione zwięźle i dogłębnie na czym problem polega - przy czym będzie to zapewne coś w stylu: "A co ja, kurwa, poradzę, że facet nie umie sobie sprzętu ustawić na scenie?"

Nigdy nie stawaj przed budką elektroakustyka - utrudniasz pracę i w ogóle jesteś wkurwiający. Nigdy nie podchodź do elektroakustyka z jakimkolwiek pytaniem - nawet niezwiązanym z jego pracą - w trakcie koncertu lub próby. Stoisz na widoku, rozpraszasz uwagę, a twoje pytanie jest zadane w niewłaściwym kierunku.

Nigdy nie gadaj głośno w pobliżu elektroakustyka w trakcie koncertu. Nie śpiewaj mu znanych ci kawałków nad uchem. W ogóle siedź cicho, albo spierdalaj. Przeszkadzasz w pracy.

Komentarze (3)

"Z pamiętnika scenicznego technika" - Konstatacja #2: "Elektroakustyk w pigułce"
12. lipca 2008
23:25:00

Jest kilka spraw, które musicie wiedzieć o elektroakustykach, nim kiedykolwiek zagracie na scenie.

* Elektroakustyk nienawidzi aktorów.
* Elektroakustyk to dwulicowa świnia.
* Jeśli może być lepiej, a już jest znośnie, to prawdziwy elektroakustyk nie kiwnie palcem, żeby było lepiej.
* Elektroakustyk nigdy nie powie ci, że jego sprzęt szwankuje.
* Jeśli jakaś wpadka techniczna jest twoją winą - elektroakustyk zrobi wszystko żeby ją zatuszować, ale jeśli nie może jej zatuszować to nie powie ci o tym, co robisz źle - nawet jeśli go spytasz.
* Nigdy nie pytaj elektroakustyka o zdanie na jakiś temat techniczny związany z twoim występem - zostaniesz okłamany. Elektroakustyk nigdy nie powie ci prawdy o twoim występie, sprzęcie ani w ogóle o niczym.

Teraz czas na poradnik dla zaawansowanych. Występowałeś na scenie kilka razy? Coś było nie tak? Uważasz, że to wina elektroakustyka? No to przeczytaj i przemyśl.

Gdy robisz próbę dźwiękową z mikrofonem, to sprzęganie się mikrofonu świadczy o tym, że nie umiesz śpiewać. Prawdziwy elektroakustyk umie ustawić odsłuchy tak głośno, że przewrócisz się i ogłuchniesz, jeśli użyjesz mikrofonu we właściwy sposób. Jeśli coś jest za głośno lub za cicho - nie wahaj się tego powiedzieć zawczasu. Elektroakustyk zrobi co może, żeby ci było wygodnie, gdyż twoje zadowolenie leży w jego interesie.

Jeśli widzisz elektroakustyka, który podłącza mikrofony przy perkusji - przyjrzyj się mu uważnie. Jest spora szansa, że te mikrofony są tylko atrapami, a cała perkusja jest nagłaśniana przy pomocy trzech mikrofonów. Jeśli jest ich więcej, to sprawdź czy napewno są podłączone. Oczywiście prawdziwy elektroakustyk zrobi to tak, żeby wydawało ci się, że są. Jeśli zauważysz, że nie są podłączone - nie przejmuj się. One są tam po to, żebyś czuł się dobrze, a nie dlatego, że są potrzebne. Jeśli elektroakustyk odłącza twój mikrofon to znaczy, że doskonale cię słychać i bez niego.

Jeśli prosisz o cokolwiek elektroakustyka, będąc na scenie - poczekaj 20-30 sekund zanim uznasz, że jesteś olany. Elektroakustyk musi wykonać szereg czynności zanim twoja prośba zostanie spełniona ("znajdź kanał, znajdź właściwą gałkę, rusz gałką w odpowiednim stopniu we właściwą stronę, dowiedz się czy jest lepiej"). Jeśli właśnie odłączasz swój sprzęt - poczekaj dłużej i daj elektroakustykowi czas, żeby wyciszył twój kanał.

Nigdy (ABSOLUTNIE NIGDY) nie komentuj głośno i negatywnie pracy elektroakustyka. Większość błędów technicznych leży zapewne po twojej stronie. Jeśli coś jest źle - proś o naprawienie. Negatywny komentarz w stronę elektroakustyka spowoduje, że będziesz traktowany gorzej i bardziej olewczo. Pamiętaj, że elektroakustyk nigdy nie powie głośno złego słowa na ciebie - odpłać mu tym samym, a ułatwi to waszą koegzystencję.

Jeśli twoja próba dźwiękowa trwa dłużej niż 20 minut to znak dla elektroakustyka, że jesteś DO DUPY. Próba dźwiękowa trwa nie dłużej niż 2 minuty na osobę plus 10 minut na całość obsady. Taki czas powinien ci wystarczyć - elektroakustykowi wystarczy napewno. Jeśli na wstępie powiesz elektroakustykowi jak powinien ustawić twoje brzmienie i odsłuchy to ułatwisz mu pracę i zdobędziesz szacunek. Jeśli po jakimś czasie próby mu to powiesz - zostaniesz zignorowany i wyśmiany, a także stracisz szacunek, jakim mógł cię darzyć.

Jeśli wychodzisz na występ bez próby dźwiękowej lub ze zbyt krótką próbą - wiedz, że pierwsze dwa utwory zabrzmią tragicznie i na scenie i dla publiczności. Elektroakustyk jest gotów zrobić ci próbę dźwiękową - masz to przecież wpisane w umowie. Jeśli jej nie było - TO TWOJA WINA.

Krótko mówiąc - nie drażnić elektroakustyka. To niebezpieczne zwierzę.

Komentarze (3)

"Z pamiętnika scenicznego technika" - Konstatacja #1: "Wszystko jest prowizorką"
11. lipca 2008
00:07:00

Nie wiem czy ktoś z was kiedyś widział standartową plenerową scenę, ale zapewne tak. Cztery słupy z kratownic i daszek. No to miejcie na uwadze, że daszek ten na starcie wisi ok. metra-półtora nad ziemią, aby można było zainstalować oświetlenie. Standartowo oświetlenie jest przyczepiane na solidnych mocowaniach, oraz jest zabezpieczane stalowymi linkami, aby nie spadło nikomu na głowę, jeśli solidne mocowanie reflektora zawiedzie.

Nie było linek. Po prostu ich nie było. Nigdzie. Pod koniec dnia zabrakło również pasków zaciskowych - wiecie: takie plastikowe gówno-paski z zaczepem z jednej strony, co jak wsuniesz weń pasek to już nie wyjmiesz.

Tak czy inaczej postawiliśmy nagłośnienie, przeciągnęliśmy kable z budki akustyka na scenę, podłączyliśmy i podwiesiliśmy światła i... niespodzianka! Jeden z reflektorów miał zepsute mocowanie do "blendów". Blendy to takie cztery metalowe klapki z czterech stron przodu reflektora. ustawia się je, żeby światło padało w określone miejsce i było określonego kształtu lub żeby ograniczyć jego zasięg.

No więc mocowanie do blendów było zepsute. A blendy są "trudnomocowalne". Ich mocowanie składa się z czterech niewielkich kółek, przynitowanych do ramki wkładanej w szczelinę w obudowie reflektora. Te kółka wchodzą w szczelinę we właściwym blendzie i pozwalają nim obracać wokół lampy. Jednego kółka brakowało. Męczyłem się z pół godziny, aż w końcu w genialny sposób pochwyciłem cienki drut i szeroką podkładkę do śruby, a następnie przydrutowałem tą podkładkę, korzystając z dziury po złamanym nicie poprzedniego kółka. Po następnych 10 minutach blend był gotowy do akcji.

Lecz natychmiast powstał kolejny problem - nie było haka do jednego z reflektorów. Po prostu go nie było. Nigdzie. Zatem wywierciliśmy kilka dziur w desce, przyśrubowaliśmy do niej reflektor, zaś deskę do rusztowania dachu sceny przytroczyliśmy przy pomocy zacisków plastikowych. Trzyma.

Miałem wyjść z roboty około 17 - wyszedłem o 22 - po podniesieniu dachu sceny. Pamiętacie, że linek zabezpieczających reflektory nie było? Dalej ich nie ma. Jeśli jakiś hak puści to uwaga na głowy!

Komentarze (1)

"Z pamiętnika scenicznego technika" - Preludium
09. lipca 2008
02:15:00
Dziwny został zatrudniony jako podzespół ekipy elektroakustycznej pewnej imprezy plenerowej, organizowanej przez pewien dom kultury w pewnym dużym mieście. Dziwny ochoczo wziął się do pracy i rozpoczął swą przygodę poznawania kulisów interakcji międzyludzkich na plenerowych imprezach, oraz sztuki nagłaśniania koncertów i innych eventów kulturalnych.

Zatem Dziwny rozpoczyna cykl notek z serii "Z pamiętnika scenicznego technika", który ma nadzieję pociągnąć przez dłużej niż trzy notki. Będzie to cykl pseudoedukacyjny - czyli taki, który ma na celu dać wam wrażenie, jakobyście dowiedzieli się czegoś mądrego. Dziwny życzy miłej nauki i trzymania portek na właściwym miejscu - czyli na dupie.
Komentarze (2)

Testowanie komentarzy
21. lipca 2007
17:23:25
To jest notka do testowania komentarzy. Wkurza mnie ten edytor. Można dodać opcję przełączania go na edytor html? PROOOOOSZĘ....
Komentarze (21)

selena | pamela-84 | emilia | cert | karolnk | Mailing